Byliśmy tam…

DSCF2859Galindowie – tajemnicze pruskie plemię z Mazur

O plemieniu Galindów wiemy bardzo niewiele, gdyż przed przybyciem Krzyżaków zostało najprawdopodobniej poddane eksterminacji przez sąsiednich Polaków, Jaćwingów oraz Skandynawów. Galindowie mieli często atakować położone na południe ziemie, znajdujące się pod władzą Piastów, przy czym jedna z takich wypraw, według legendy, zakończyła się w konsekwencji zagładą całego plemienia. Chociaż to Krzyżacy ostatecznie podbili ziemie pruskie, Polacy oddali im przysługę, wyniszczając Prusów w czasie cyklicznych wypraw – pisze dr Mirosław Rudnicki w artykule dla Wirtualnej Polski. 

Spośród plemion pruskich Galindowie uchodzą za jedno z najmniej znanych. Od wielu lat stanowili przedmiot badań nie tylko archeologów i historyków, ale do dziś poruszają wyobraźnię wielu mieszkańców Mazur. Ich początki giną w mrokach starożytności i owiane są mgłą tajemnicy. Według podania przekazanego na początku XVI w. przez saskiego kronikarza Erazma Stellę, ich nazwa pochodzi od imienia Galyndo – ósmego syna legendarnego króla Prusów Wejdewuta. Tenże Galyndo miał otrzymać od ojca ziemie leżące między górną Łyną, a Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Obszar ten jest dziś uważany za hipotetyczne terytorium plemienne Galindów.

Ubogie źródła 

Źródła pisane dotyczące tego plemienia są wyjątkowo ubogie. Wiemy o nim bardzo niewiele, gdyż przed przybyciem Krzyżaków zostało najprawdopodobniej poddane eksterminacji przez sąsiednich Polaków, Jaćwingów oraz Skandynawów. Jak mówi Chronicon terrae Prussiae Piotra z Dusburga (Petrus von Dusburg) z 1326 r., w XIII w. ich tereny plemienne były już wyludnione (terra desolata). 
Lud który można identyfikować z Galindami, po raz pierwszy pojawia się w antycznych źródłach pisanych w dziele „Geografia” z II wieku autorstwa Klaudiusza Ptolemeusza. Znajdujemy w nim informację o ludzie Galindai (Γάλιυδάι), żyjącym na wschód od siedzib Gytones (Gotów) w rejonie ujścia Wisły, na zachód od plemienia Soudinoi. Archeolodzy identyfikują lud Galindai z tzw. kulturą bogaczewską rozwijającą w się na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Polski w tzw. okresie wpływów rzymskich (I-IV w. n.e.). Wspomniana kultura archeologiczna łączona jest z zachodniobałtyjskim kręgiem kulturowym, obejmującym wówczas obszary między Pasłęką a Dźwiną. Autorzy antyczni (Tacyt, Kasjodor, Jordanes) i wczesnośredniowieczni (Einhard, Wulfstan) określali Bałtów Zachodnich mianem Estiów (Aestii). DSCF2869

Kolejne wzmianki odnoszące się do Galindów pojawiają się dopiero w XIII wieku w dokumencie „Liber censuum Daniae” duńskiego króla Waldemara II, który w 1210 r. podjął wyprawę krzyżową do Prus. Wspominana jest w nim nazwa Galinda, jako jednej ze zhołdowanych ziem pruskich. W bulli Innocentego IV z 19 maja 1253, papież przyznaje księciu Kazimierzowi Kujawskiemu (synowi Konrada Mazowieckiego) ziemię „que Galens dicitur”, zaś w dokumencie, dotyczącym sporu wspomnianego księcia z zakonem krzyżackim z 1254 występuje ziemia Golens/Golenz). Z około połowy XIV pochodzi wzmianka o królu Galindów imieniem Ysegups, który miał posiadać siedzibę nad jeziorem Niegocin. Najliczniejsze informacje pochodzą ze wspomnianej krzyżackiej kroniki Piotra z Dusburga, gdzie owe plemię występuje pod łacińską nazwą Galinditae.

W źródłach krzyżackich Galindowie uchodzą za wyjątkowo okrutnych pośród Prusów. Piotr z Dusburga wspomina o rzezi dziewczynek, której mieli oni dokonać wśród własnych współplemieńców w sytuacji, którą dziś określilibyśmy mianem wyżu demograficznego. Mieli oni również często atakować położone na południe ziemie, znajdujące się pod władzą Piastów, przy czym jedna z takich wypraw, według legendy, zakończyła się w konsekwencji zagładą całego plemienia.

Złoty wiek Galindów 

Jeśli przyjmiemy hipotezę o ciągłości osadnictwa galindzkiego na Mazurach, od starożytności po wczesne średniowiecze, to czas jego rozkwitu przypadałby na schyłek okresu wędrówek ludów. W drugiej połowie V wieku na terenie Mazur pojawia się tzw. grupa olsztyńska. Wykształciła się ona na podłożu kultury bogaczewskiej, ekspandując w VI wieku w kierunku zachodnim. Ostatecznie zajmowała obszary pomiędzy górną Łyną a Krainą Wielkich Jezior Mazurskich, a więc tereny hipotetycznego obszaru plemiennego Galindów. Należy ona do najbardziej interesujących i najmniej znanych jednostek kulturowych rozwijających się w pradziejach na ziemiach polskich, stając się swoistym fenomenem na terenie środkowo-wschodniej Europy.

DSCF2865Grupę olsztyńską cechuje bogactwo i niezwykła rozległość kontaktów, którą poświadczają bardzo liczne cenne przedmioty importowane. W tym bardzo wartościowe ozdoby wykonane ze złota i srebra. Odkrywano je na cmentarzyskach m.in. w Burdągu, Tumianach, Kielarach czy Kosewie. Zjawisko to od ponad stu lat stawia przed badaczami pytanie: Jak doszło do tak niezwykłej koncentracji różnorodnych wpływów na obszarze położonym na skraju późno-antycznego świata?

Najpopularniejsze w literaturze koncepcje dotyczyły handlu bursztynem. Poza tym za źródło bogactwa grupy olsztyńskiej uważano handel zbożem, które miało stanowić nadwyżkę produkcyjną uzyskaną w wyniku zaawansowanej gospodarki rolnej. Według innych badaczy, w późnym okresie wędrówek ludów na Mazurach mogła funkcjonować wspólnota terytorialna trudniąca się wyprawami rabunkowymi na sąsiednie obszary i handlem niewolnikami. Kolejnym źródłem dochodu miałaby być także kontrola szlaku biegnącego z południowej Europy do Skandynawii. Być może ludność grupy olsztyńskiej brała udział w eksporcie futer i skór na teren germańskich państw na obszarze śródziemnomorskim. Zjawisko używania oraz importu futer i skór z terenów Barbaricum w okresie wędrówek ludów na terenach Europy Południowej poświadczają bowiem liczne źródła pisane. Niestety wciąż nie wiemy, która hipoteza odpowiada rzeczywistości. Pytanie o źródła bogactwa grupy olsztyńskiej wciąż należy traktować jako otwarte, jednak okres jej rozwoju możemy nazwać „złotym wiekiem” Galindów. Być może legendy o potędze tego plemienia odnoszą się właśnie do czasów grupy olsztyńskiej.

Polacy pogromcami Galindów? 

Nie ma informacji o konfrontacjach pomiędzy Galindami a państwem piastowskim do schyłku X w. Pokojowe relacje wynikały zapewne z posiadania wspólnego wroga – Mazowszan. Sytuacja zmieniła się za panowania Bolesława Chrobrego, który w 1015 podjął udaną wyprawę do Prus i najprawdopodobniej podbił, na krótko, Galindię. Relacje Prusów z Piastami zaogniają się w XII wieku W latach 1107-08, 1110-11 oraz prawdopodobnie w 1115 roku mają miejsce wyprawy odwetowe Bolesława Krzywoustego, które zapewne doprowadziły do podporządkowania Galindii.

Kolejne operacje zbrojne przeciwko Prusom przypadają na lata panowania Bolesława Kędzierzawego i Kazimierza Sprawiedliwego. Tragicznie skończyła się polska wyprawa z 1166, w której to zginął książę sandomierski Henryk. Cykliczne konflikty zbrojne z Piastami wykrwawiły Galindów i zrujnowały ich gospodarkę, co sprawiło że mogli stać się podatni na ataki sąsiednich Jaćwingów. Nie bez znaczenia była również wspomniana duńska krucjata Waldemara II. Na początku XIII w. Galindowie nie stanowili już znaczącej siły w regionie, zwłaszcza mogącej oprzeć się Zakonowi Krzyżackiemu. Jednak twierdzenie Piotra z Dusburga o całkowitym wyludnieniu ich ziem było przesadzone. Chociaż to Krzyżacy ostatecznie podbili ziemie pruskie, Polacy oddali im przysługę, wyniszczając Prusów w czasie cyklicznych wypraw. IMGP8223

Co na to archeologia? 

Poznanie wczesnośredniowiecznej Galindii utrudnia w dużej mierze niewielka liczba źródeł archeologicznych. Choć Galindowie pozostawili po sobie monumentalne grodziska, takie jak np. w Pasymiu, Szestnie, Staświnach czy Jeziorku, to stan ich rozpoznania jest znikomy. Wykopaliska na tych stanowiskach prowadzili badacze niemieccy już w XIX wieku, jednak ich wyniki były publikowane w sposób niepełny.

Do lepiej rozpoznanych grodzisk należy obiekt w Szestnie-Czarnym Lesie, badany przez Ekspedycję Galindzką Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. To stosunkowo niewielkie grodzisko, zamieszkiwane było przez grupę około 20-30 osób. Posiadało ono wał o konstrukcji rusztowej, wykonany z wyselekcjonowanych kłód dębowych – wszystkie drzewa miały około 70 lat. Grodzisko było użytkowane od schyłku IX wieku do około lat 40 X wieku, zaś jego porzucenie wiązało się dramatycznymi wydarzeniami, o czym świadczy spalenie wału, a także odkrycie licznych grotów strzał w jego wschodniej części.

Do szczególnie interesujących znalezisk na tym grodzisku należą zbiorowe pochówki ciałopalne na bruku kamiennym, zawierające szczątki 21 osób. Wykopaliska na grodzisku w Pasymiu (również noszącym ślady pożaru) dostarczyły z kolei informacji na temat gospodarki wczesnośredniowiecznych Galindów. Opierała się ona na rolnictwie. Uprawiano trzy gatunki pszenicy, jęczmień, owies oraz proso. Istotną rolę odgrywała również hodowla świń, kóz, owiec oraz koni, przy czym hodowla koni mogła mieć również charakter konsumpcyjny, o czym świadczą połupane i opalone kości tych zwierząt. Warunki naturalne sprzyjały rybołówstwu. Na grodzisku odkryto liczne żelazne i brązowe haczyki do wędek oraz wiele szczątków ryb. Zaledwie 15 proc. kości zwierzęcych należało do zwierząt dzikich. Większość z nich pochodzi z niewielkich zwierząt futerkowych. Fakt ten oraz wiele narzędzi do oprawiania skór i futer świadczy, iż futra mogły stanowić przedmiot wymiany. Zjawisko to może potwierdzać wzmianka w kronice Adama Bremeńskiego z drugiej połowy XI wieku mówiąca, że Prusowie z Sambii sprzedawali obcym kupcom duże ilości futerek kunowych.

Niewiele wiemy o kulturze duchowej Galindów. Przekaz Piotra z Dusburga odnoszący się do religii Prusów mówi, iż czcili oni bóstwa związane z siłami natury i ciałami niebieskimi, a także święte gaje, pola i wody. Zapewne religia Galindów nie odbiegała od tego schematu. Ich obrządek pogrzebowy również nie został zbadany. Najprawdopodobniej kremowali oni swoich zmarłych, ponieważ ciałopalenie było cechą charakterystyczną pruskiego rytuału pogrzebowego. Charakter źródeł archeologicznych nie pozwala nam dokładnie opisać stroju i uzbrojenia Galindów. Ryzykowne w tym aspekcie byłyby porównania z lepiej rozpoznanymi i bogatszymi terenami sambijsko-natangijskimi. Na uzbrojenie najprawdopodobniej składały się oszczepy, włócznie, topory oraz łuki. Być może znaczniejsi wojownicy dysponowali mieczami. Walczono zarówno pieszo, jak i konno. Galindowie uchodzili za potężne i bitne plemię. Jedna z hipotez mówi, iż ich nazwa pochodzi od słowa Galintvvey – „przynoszący śmierć wrogowi”.

Mimo długiej historii badań archeologicznych na Mazurach, wciąż niewiele wiemy o plemieniu Galindów, które już przez badaczy niemieckich uważane było za bardzo tajemnicze. Należy sądzić, iż kolejne wykopaliska pozwolą uchylić rąbka tajemnicy tego plemienia, nierozerwalnie związanego z historią Mazur.

dr Mirosław Rudnicki dla Wirtualnej Polski